Mój wujek prowadził własną szkołę języka hiszpańskiego. Przez wiele lat mieszkał w Hiszpanii, ale postanowił wrócić do kraju i rozkręcić własny interes. Mój wujek zawsze mi imponował, ponieważ potrafił płynnie mówić po hiszpańsku. Uczył mnie języka i ja także nauczyłem się mówić płynnie.

Wysoka frekwencja na kursie hiszpańskiego

kurs hiszpańskiego - KrakówJuż w szkole podstawowej doskonale posługiwałem się językiem i byłem z tego dumny. Kiedy dorosłem i zacząłem szukać pracy to wujek zaproponował mi stanowisko w swojej szkole językowej. Miałem poprowadzić kurs hiszpańskiego – Kraków w grupach zaawansowanych. Wujek sam prowadził zajęcia, ale nie był zadowolony z frekwencji uczniów, bo wielu z nich opuszczało zajęcia. Wujek potrzebował jakiegoś świeżego spojrzenia i dlatego wybrał właśnie mnie. Zgodziłem się od razu, bo to była wymarzona dla mnie praca a język hiszpański znałem doskonale. Zanim poprowadziłem kurs w szkole to przygotowałem się do niego. Nie zamierzałem prowadzić zajęć tak jak to zazwyczaj wyglądało na kursach w szkole u wujka. Zamierzałem uczyć młodzież dzięki zabawie, bo w ten sposób nauka najlepiej była przyswajana. Wymyśliłem mnóstwo rebusów, zabaw i gier, które przed poprowadzonym kursem pokazałem wujkowi. Był zachwycony moim pomysłem i przyznał, że właśnie o to mu chodziło. Pierwsze zajęcia poszły mi gładko. Mimo, iż byłem nieco zdenerwowany to nic nie dałem po sobie poznać. Mój kurs był bardzo ciekawy i przychodzić na niego zaczęło coraz więcej dzieciaków co mnie cieszyło. 

Na zajęciach zawsze miałem wysoką frekwencję, ponieważ zależało mi, żeby uczniowie poprzez zabawę przyswoili sobie naukę języka hiszpańskiego. Efekty były bardzo zadowalające a ja byłem dumny, że udało mi się tak wiele osiągnąć. U wujka zostałem już na stałe.