Ostatnio w firmie w której pracuję miała miejsce inspekcja pracy. To był pierwszy raz jak byłem świadkiem takiego wydarzenia. Nie mówię, że w mojej pracy jest nudno, bo tak nie jest, ale tego typu kontrola zawsze jest jakimś urozmaiceniem dnia.

Dachy i sprawdzanie faktur

dachyNa co dzień zajmujemy się dekarstwem, zwykle w zakładzie robimy dachy, które później zakładamy na domy i garaże klientów. Oczywiście wszystko w naszej firmie jest robione zgodnie z prawem – gdy mój szef dowiedział się o kontroli, w ogóle go to nie obeszło. Przyjdą, pogadają z pracownikami na temat tego jak im się robi dachy, przejrzą faktury w segregatorach i wyjdą. Prosta sprawa, co rok przychodzą i zawsze wygląda to dokładnie tak samo. Ponoć kontrolują wszystkie firmy z Otwocka i Warki, to ich rejon i po paru wizytach z kontrolerami szef przeszedł na inny poziom relacji, i teraz mówią do siebie po imieniu. Nigdy nikt nie skarżył się na nic w naszym zakładzie – szef zawsze grzecznie pytał o to, czy ktoś może zostać i robić nadgodziny, zaś wynagrodzenie wypłacał zawsze na czas i w terminie. Nigdy nie było sytuacji, w której któryś z robotników, który całą noc robił dachy bo firma nie wyrabiała się z terminami nie dostał później dodatkowych pieniędzy za pracę dłuższą, niż to wynikało z umowy. Nie każdy oczywiście chciał w tym uczestniczyć, i oczywiście nikt nie był przymuszany. Mimo wszytko jednak większość pracowników z chęcią brało nadgodziny i w pocie czoła robiło dachy, ponieważ wychodzili z założenia, że każda gotówka się przyda, i lepiej mieć niż nie mieć. Kontrola oczywiście nie wykazała, aby cokolwiek było robione niezgodnie z przepisami czy standardami.

Wszyscy pracownicy mieli umowy o pracę, nadgodziny były wypłacane na czas, urlopy każdy mógł brać kiedy chciał, zaś podatki był płacone dokładnie tak jak powinno być. Kontrolerzy zawsze powtarzali, że gdyby każda firma tak działała, to ten świat wyglądałby zupełnie inaczej.

Więcej o dachach http://www.dachlacz.com.pl